RSS
poniedziałek, 04 października 2010
zaraz zobaczycie!

Czyli, ze co, ze ja mam sie tym wszystkim zajac? Tak po prostu zakasac rekawy i wziac sie do roboty?! No chyba zwariowalas!!! Toz to cholota, zaraz dom rozniosa, kwiaty przesadza! Glupie to to, niczego nie slucha, ciagle kombinuje.... i ja mam sobie gardlo szarpac?? Z takimi gnojkami sie uzerac?!! I jeszcze z pampersami za smarkiem latac!!! Oooo NIE!!!

Ugadaliscie sie z Panciem to niech on teraz lata i doglada! Co nie po kryjomu, co nikt mnie w nic nie wrabial?!! Jak to nie?! A przeciez moglas wczesniej powiedziec. Nic tylko: " no to pa kochane futerka, zobaczymy sie za 2 tyg."

Za 2 tyg.!! Tys chyba oszalala!!! Za 2 tyg. to ja juz calkiem osiwieje!! Nabawie sie jakiejs nerwicy, a juz lupiezu to na pewno!

Co "no panic"? To ty Pancia nie znasz? Nie wiesz, ze wszystko poprzekreca, zaraz zapomni o chrupeczkach, miseczek nie domyje, na kocyk nie wpusci i jeszcze po krewetki nie poleci!!!

A jak kocyka i krewetek nie bedzie to STRAJK!! Ja Pancia wcale nie zartuje.... bo za takie wrobienie mnie w ten caly majdan to ty sie dlugo bedziesz na kolanach kajac.

 

♣ ♣ ♣

21:23, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 sierpnia 2010
Szpital domowy

Zanim Male-Czarne solidnie rozpanoszylo sie po calym domu, zdazylo podzielic sie swoim wirusikiem i cala trojce powalilo na lopatki:( Jeszcze nie zdazylam uwinac sie z Malina jak Kocur wyszedl z zapuchnietym okiem, a Cessna juz robila miny meczennicy. Co jak co, ale nie na taki scenariusz umawialismy sie, a juz na pewno nie podpisalam kontraktu na nieprzespane noce od 2 m-cy! No nic, powialo groza i trzeba bylo sciagac weta... tego od solidnej rany gryzionej "made by Arthur".

 

 

Wet wyszedl bez ran, rezydenci dostali kolejno po zastrzyku w tym Cessna i Caracas po 2. Od poniedzialku 2-ka idzie na kuracje antybiotykowa....bedzie jazda, bo przeciez trzeba bedzie wcisnac mini-lyzke pasztetu z lekarstewkiem.
Diablecie zanim zostalo podstepem wepchniete do transporterka zdazylo mnie przejechac pazurem po nodze, opluc jadem i wysyczec taka wiazanke, ze od razu zastanowilam sie jak ja tam uszlam z zyciem. Pozniej o malo co nie roznioslo transporterka rzucajac nim ( ze soba w srodku ) we wszystkie strony. Jestem pewna, ze wet przegladajac rezydentow zastanawial sie jak wezmie tego dzikiego tygrysa w swoje rece...no ale capnal go bardzo umiejetnie i diablecie z rodziawionym pyszczalem wygladalo jak zajac bez uszow z wielkimi klami gotowymi do podziurkowania wroga...no i z lapami naszpikowanymi ostrymi pazurami. Po zbadaniu i ogladnieciu gardziolka ( a jednak odwazny ten nasz wet ), dziki zwierz zostal wypuszczony na salony. Oczywiscie wybiegl niczym rakieta, ale po sekundzie wbiegl do salonu, stanal przed wetem i takim mu jadem plunal, ze lada chwila, a rzucil by mu sie do szyi i przegryzl aorte. Oczami wyobrazni widzialam cala te krwawa jatke i az mi sie slabo zrobilo.
Wet zdziwiony odpalil: "charakterny ten maly...jak sobie dajecie rade?". NIE DAJEMY!!! Ma pan moze jakies namiary na psychologa???

 

♣ ♣ ♣

00:02, kromisiaa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 sierpnia 2010
Karateka

 

Noz kurna, nie tak uczylem cie tego chwytu!! Idz i pocwicz na Laciatej!

 

09:12, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Mleko

 

Nieee, nooo, stary, TY pijesz mleko?? ahahahahaha

 

Sluchaj gowniarzu, dorosniesz to pogadamy nie tylko o mleku, a teraz to tak ci siersc przeczesze, ze oduczysz sie pyskowac!!

 

09:17, kromisiaa
Link Komentarze (7) »
sobota, 14 sierpnia 2010
Porzadek musi byc!

 

No widzisz, dlugo nie trzeba bylo czekac! Patrzcie jak sie rozpanoszyl, wszystko pod siebie! Nawet z koszyka wybral ostatnia wstazke i wywlekl za biurko. a posprzatac to nie laska! Nic, tylko Pancia chodzi i zbiera, bo kiedys to tak rabnela w drzwi przez walajaca sie pileczke, ze prawie, ze palca u nogi nie zwichnela. I co? I nic, dalej rozwala szkodnik jeden!

A wlezc to juz wszedzie wlezie. Panci z komody korale zwinal, Panciowi na biurku ksiazki zdziurkowal (to sie ucieszy po powrocie), w lazience gabke rozszarpal, nocna lampke zrzucil i jeszcze chcial zagospodarowac orchidee, ale Pancia na czas przeniosla do innego pokoju.

A powiedz co takiemu, upomnij tylko...od razu rzuca sie z pazurami na kark. I jeszcze smial mi wysyczec: "ty stara, idz na drutach porob". No wiecie co???! Zeby we wlasnym domu tak mnie traktowano?? Ja sobie wypraszam takie maniery!! Gowniarz jeden, zero szacunku dla starszych!!

Pancia, ja ci mowie, ty go raz, a porzadnie! Od razu nauczy sie pokory pryszczol jeden!! No, no smialo, przeciez nie powiem Panciowi. Nie, no przeciez, a gdziezby tak koteczka potraktowac, reka by Panci uschla, wyrzuty by palily....

Taaa, ale za to mnie lapa nie uschnie!!! Zaraz gnojka w obroty wezme, przeczesze siersc, zebra policze. No bo skoro Pancia glowy do tego nie ma, a Kocur ze swoja metoda nie nadaza, to ktos tu prawo musi ustalic!! A nie, zeby mi tutaj podusie podkradac, koszyk zajmowac, wyzerac chrupki i w sjestach przeszkadzac!! Koniec tego dobrego!! Bo ja normalnie...normalnie lupiezu sie nabawie od tego wszystkiego!

 

♣ ♣ ♣

11:17, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
Do pokochania od zaraz :)

Z racji tego, iz wielu kociarzy zaglada do naszego blogu, pozwolilam sobie na wklejenie historii pewnego Kocurka szukajacego swojego Dobrego Czlowieka i Stalego Domu. Moze ktos z Was zechce go pokochac? :)


Przedstawiam Cukierka - kota, któremu już od czterech miesięcy próbuje znaleźć dom (z marnym
skutkiem). Może komuś z KZ zmięknie serce? Tak się prezentuje ogłoszenia pana Cukierka:

Błądzę. Wciąż nie wiem gdzie, i jak mam iść, którą drogę wybrać, żeby dojść do celu. Błądzę, bo chyba zgubiłem mapę. Błądzę, bo wciąż jestem samotny. Szukałem kogoś, kto potrzyma mnie za rękę i poprowadzi przez życie. A znalazłem tylko pustkę, ciemność i chłód. Znowu zrobiło się zimno. Stopniała nadzieja, i pojawił się lód. Nie pytaj gdzie chce iść, bo Ci nie odpowiem, sam chyba nie znam odpowiedzi - więc idę przed siebie, bo tylko to mi pozostało. Równie dobrze, mogę stać w miejscu, ale to nie zmieni mojej sytuacji. Wciąż jestem niechciany/zapomniany. W ten sposób stałem się też i niekochany. Bo nikt mnie tak naprawdę nigdy nie kochał. Chyba tylko udawał...


Cukierek trafił do Katowickiego schroniska dla zwierząt, z gromadką innych kotów. Ich pani trafiła do szpitala, a dla kotów zabrakło już czasu i serca... mimo to, Cukierek się nie załamał, chyba jeszcze wierzył. Postanowiliśmy dać mu szansę, i w ten sposób trafił do naszego małego Domku Tymczasowego w Rybniku na Śląsku.


Pierwszy plan - mięciutkie i wygodne łóżko, drugi plan - okno, przez które wpadają promyki, wiosennego jeszcze słońca. To nie jest film, tylko scena z poranka (nie)zwykłego kota, dla którego każdy dzień, to piękna bajka, a marzenia są po to, żeby je spełniać. Otwierasz oczy, wyłączając dzwoniący wcześniej budzik klnąc coś pod nosem, po czym zwlekasz się niechętnie z cieplutkiego łóżka, i udajesz w stronę kuchni. Wychodząc, zerkasz krzywym okiem, z nutką zazdrości na wylegującego się w pierzynkach kota. Myślisz sobie "a temu to dobrze, pełny luuuz". Ty już szykujesz śniadanie, a kot nie zdążył sobie jeszcze nałożyć makijażu i zrobić pedicuru, nawet poranna toaleta, została przesunięta na później. Oto kot, który złapał przysłowiowego lenia i nie chce go puścić. Bo dzień jest zbyt piękny, żeby marnować go na jakieś głupotki, dla niego wszystko jest na później i później. Taka prosta, aczkolwiek bardzo banalna wymówka, którą wszyscy znamy. Najczęściej jednak żołądek bierze górę nad kocim lenistwem i wygrywa, bo Cukierek, zwleka się wtedy z łóżka równie niechętnie, jak ten ludź, który musi wstać rano do pracy, i rusza... wolnym, a potem coraz szybszym krokiem do kuchni, krok w krok za idącym tam człowiekiem. Głód rządzi, głód wygrywa, szczególnie kiedy wypełnione po brzegi miseczki, przyciągają i kuszą swoim zapachem jak magnes, nie można im się oprzeć. Łasuchem być i jeść, jeść, jeść... ile dusza zapragnie. Motto każdego porannego głodomora. Zresztą, patrząc na ten szorujący podłogę brzuszek, nie mam więcej pytań i pozostawiam to bez komentarza. Czasami ujrzysz go też siedzącego na samym szczycie szafy, gdzie spogląda na inne koty z wyższością, bo na szafie TY jesteś większy od innych, a "świat" tam na dole wydaje się taki mały i malutki, wszystko na wyciągnięcie łapy jest tu, na górze. Chociaż wszystko, co dobre musi się kiedyś skończyć, kiedyś trzeba będzie zejść z gór szczytów, na Ziemię, a raczej na mięciutki dywan. Tam na samym dole, gdzie z góry wszystko wydaje się mikroskopijnej wielkości, sa ogromne kanapy, pufy i fotele, z mięciutką zawartością, parapety z kocią 24h telewizją, i śliska podłoga, na której można uprawiać łyżwiarstwo artystyczne. Jednak mimo wszystko, uwagę rozbrykanego szaleńca przyciągają piórka w kolorach tęczy, długie sznurówki i sznureczki, które można brać w ząbki i ostre jak szpileczki pazurki. Piłeczki, i myszki, które walają się gdzieś po pokojach, schodzą wtedy na drugi plan, i kurzą się gdzieś w najciemniejszym kącie. Nastała cisza. Bo Cuki już leży do góry kołami, ale nie na szafie, na wysokościach, tylko w miejscu, w którym chciałby zatrzymać czas. Sprawić, żeby ta chwila, trwała wiecznie. To właśnie tu, na miękkiej podusi, przed ekranem ludzkiego telewizora, gdzie migają liczne, kolorowe obrazki. Przy człowieku. Miło spędza się czas, a szczególnie wieczory, kiedy można wyczuć w powietrzu tę rodzinną atmosferę. Cukierek, jak na słodziaka przystało, nie słodzi, tylko przechodzi od razu do rzeczy, strzelając w człowieka barankami na dzień dobry, udając później że to nie on. Chociaż Cukierek lubi sobie czasem pogadać i wyrazić swoje zdanie. Podczas miziania, w pokoju zapada głucha cisza, przerwana po chwili rozkosznym mruczeniem, wydawanym na podusi z towarzyszącym mu klasycznym wywaleniem brzucholka. Bo to właśnie na łóżku Cuki wydaje z siebie ciche mru, mru, z miną w stylu "tylko mnie kochaj", do którego dopisałby jeszcze "i mnie miziaj", a najlepiej po białym, lekko zaokrąglonym brzuszku, a może po pleckach?


Cukierek to mały wariat, trochę w nim słodkości, ale też nieco cykorii, i melisy. Kocha życie, i chwyta je garściami - "carpe diem" stało się jego mottem życiowym. Bo to on szaleje z kotami, przeróżnymi zabawkami, czy nawet... małym dywanikiem w przedpokoju. To on zawsze podąża za człowiekiem do kuchni, w oczekiwaniu na smaczny kąsek. I to on zawsze pierwszy wskakuje na kolana, rozpłaszczając się na nich jak naleśnik. Jest kluchą - kotem z ciasta, czy plasteliny, można z nim wszystko. Nie obrazi się, a rozmruczy. Może nawet ugniecie kilka "ciasteczek", bo robi to wręcz doskonale! Cukierek jest nie tylko słodki wewnątrz, ale i na zewnątrz. Białe futerko, a na nim odcień burości w postaci tzw. płaszczyka, z licznym zbiorem cętek i pasków, gruby brzuszek, froterujący podłogi, lekko zakręcony ogonek, iście oliwkowe oczy, i łapki, rozkosznie ugniatające niewidzialne ciasteczka. A do tego okrągła główka, malinowy nosek, przyciągający uwagę makijaż (co prawda nie zawsze przygotowany na czas... ale jednak codziennie goszczący na słodkim pysiu, uśmiechającym się od ucha do ucha, w błękitne poranki) Ogromna postura, chociaż to tylko pozory, które mylą, bo w nim tkwi tylko łagodność i anielska siła spokoju. Daj mu się pokochać...


Cukierek ma ok. 5 lat, jest zdrowy, kuwetkowy, zaszczepiony, wykastrowany, odrobaczony, z książeczką zdrowia, płytą CD ze zdjęciami, ma ujemne testy FeLV/FIV (białaczka, koci HIV) - przy adopcji wymagane jest podpisanie umowy adopcyjnej.


Transport? napewno się znajdzie, wszystko jest do załatwienia, jeśli czujesz, że Cukierek jest TYM kotem... pomożemy mu do Ciebie dojechać.


Filmik z Cukierkiem (YouTube):


tiny.pl/hg23b


Wątek Cukierka (forum miau.pl):


tiny.pl/hg233


Wystarczy skopiować link do paska adresowego.


Kontakt w sprawie adopcji (po 12:00):


e-mail: cameo@va.pl

telefon: 661-326-962
gg: 12238144

** zdjecie i tekst nie mojego autorstwa

11:32, kromisiaa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 sierpnia 2010
Bedzie sie dzialo

Ano bedzie lapansko Arthura, ktory smialo przemieszcza sie po domku. Jeden dzien jedno pietro. Wczoraj w nocy wyskoczyl nam nawet na lozko, ale szybko zwial, bo Cessna burknela, a raczej ryknela niczym rasowa lwica. Co jak co, ale gowniarze spia na podlodze ;D
Pofikal wiec w korytarzyku, gdzie Caracas grzal kocyk w koszyku, ale bacznie obserwowal Malego i co raz lapal przelatujaca pilke ( a pilek to my teraz mamy, ze glowa boli...wszystkie sie odnalazly :) ).
Dzis rano szukam Arthura, a on urzeduje w salonie....gdziezby Pancio pomyslal i zamknal wieczorem drzwi? No to policzmy straty: poduszki zrzucone, kwiatek przewrocony z ziemnia na pol salonu, koszyk na duperelki podgryziony, ksiazka od kolezanki podziurkowana ( pojde i kupie nowa, bo z czekoladkami na przeprosiny glupio ), moj sandal przywleczony z korytarzyka i zasliniony, z nowym szlaczkiem na boczku....i to zaledwie w kilka godzin!!
To nie jest kot, to nie jest nawet ulepszona wersja Kocura, to jest jakies diablecie z domieszka psiego terrorysty. I to cos rosnie, rooosnie jak na drozdzach i ma wielkie lapy i zeby jak szpileczki, z ktorych wyrosna wielgachne kly...co ja zgarnelam z ulicy?? Czy my mamy lwa w domu???

 

♣ ♣ ♣

11:19, kromisiaa
Link Komentarze (9) »
piątek, 30 lipca 2010
Pusci z siwym dymem, zobaczysz!!

 

No patrzcie jacy dobrzy!!! NASZ domek mu dali!! " Aaa, Kocur, odstawiliscie go w kat, to co sie bedzie kurzyl". No widzial to kto??! Wystarczy sie odwrocic, a wszystko zgarniaja. Dopiero co mu pilke podrzucili, a juz grzebia w koszyku za nowa zabawka!! Myszka tez mi zginela i to ta dorodna!! A co mi Pancia oczy mydlisz! Jakie "pewnie pod szafe wpadla"! Ja mam je tutaj wszystkie policzone. WSZYSTKIE!! Te bez ogona tez!!

A jabluszko?? I to w dodatku trzy! Takiemu gowniarzowi! Taki maly, gdziez on sie umie bawic takim czyms. Zobaczysz, zaraz popsuje, zmasakruje na amen! Malo, ze miska zagryzl??

"Daj spokoj Kocur, to jeszcze dziecko"? Noz kurna!! "Jeszcze dziecko"! Ale wyzebrac zabaweczke to juz umie, co?! Ty sie Pancia ocknij w koncu, bo jeszcze troche, a przerobi nam cala chate na trociny. Zobaczysz, i nawet zwiedlego kwiatka nie bedziesz miala!

Co zazdrosny? Ja???? A w zyciu!! O takiego smolucha?? No wiesz...zaraz go sobie ustawie, nawet sie nie obejrzysz, a bedzie mi glizdziaki pod pazur przynosil! Co "ani sie waz"? No co? A kto ma go wyszkolic jak nie ja? Laciata moze? Matko, to dopiero by bylo, miauczal by jak baba. Sluchaj, chcialas kotka, to albo moja szkola, albo bratki potargane!

 

 

 

♣ ♣ ♣

22:46, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 26 lipca 2010
Jacys dziwni tutaj!

Ta Laciata to jakas taka dziwna. Chcialaby, a sie boi. Przyjdzie, przegladnie miski, zarzuci futrem i burknie. Ani podejsc do takiej, bo zaraz dziobem klapie, a nie daj Boze popatrz na nia! Od razu wysyczy taka wiazanke, ze az uszy wiedna!! No i wez i zagadaj z taka!

Co innego Kudlata. No niby wycedzila z grubej rury co o mnie mysli i gdzie najchetniej by mnie odstawila, ale przynajmniej siedzi spokojnie. No wlasnie, siedzi i nic! Zero reakcji! A ja fikam, kraby przed nia tancuje, zabawke podsuwam... no nie da rady. Siedzi i gapi sie jak na malpe. Tez mi cos! Czy ja wygladam jak malpa?? Pfff

No i jest jeszcze ten sztywniak co oplul cala szybe. Nie wiem, cos o jakims jabluszku nawija, mowi, ze mi zebra policzy czy cus. No nie wiem, ciezko idzie zalapac o co mu lata. Jakis zestresowany, na zartach sie nie zna.

Matko, alez mi sie trafilo towarzystwo!! Dobrze, ze ci duzi w miare normalni. Chociaz Pancio na czworakach z korkiem na sznurku...eeee hkm... nie wiedzialem, ze ludzie bawia sie jak koty. Ale ok, papu daja, myszka rzucaja, pileczki przyniesli, nawet taki smieszny kartonowy domek. W sumie to nie jest zle.

 

 

♣ ♣ ♣

21:34, kromisiaa
Link Komentarze (2) »
środa, 21 lipca 2010
Rodzina sie powiekszyla!

Te Pancia jak to bylo z tym powrotem do pracy? Pozwolilismy, tak? A co nam mialas przynosic w zamian? Puszki, tak? Lososie, tunczyki, krewetki...prawda?

No to co to kurna ma byc??! Jaja sobie robiesz??!! Cos ty nam przywlekla do domu?? No co?!! Juz calkiem upadlas na rozum?!! Takie czupiradlo pod dach przyjmowac!!!

I to jeszcze na salonach go przetrzymywac!! Ze niby co, ze to cos moze, a MY NIE??! I kto by sie nas zapytal? A gdzie tam! Od razu obskoczyli smarkacza, po jakies kaszki latali, NASZE miski mu dali, zabawki, JABLUSZKO!!! A Pancio to i korkiem na sznurku zarzucil! No wiecie co??!! Tak nas wyrolowac, po tylu wspolnych latach!

I zeby jeszcze wyznaczac nam dyzury?!! Widzial to kto?? Ze niby co?! Ze jeszcze goscinni mamy byc, z otwartymi lapami gowniarza przyjmowac?! I nie ma, ze mu lapa po grzbiecie, ze za ogon "przypadkowo"... od razu leca, gadki puszczaja, ze glowa boli!

Jakie "ciiiii", jakie "nie wypada"?! Prosilismy sie o kocmolucha?? NIE!! To nianczyc tez nie bedziemy! Sama sobie lataj jak zes chciala!!

No dobra Pancia, powiedz, ze to byl zart! Powiedz, ze jutro pojdziesz i go odstawisz tam skad go zgarnelas...pojdziesz, prawda? No nie badz swinia!

    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

♣ ♣ ♣

 

12:06, kromisiaa
Link Komentarze (8) »
środa, 30 czerwca 2010
catch me!

 catch me if you can!

 O, widzisz jaka ta dzisiejsza mlodziez przemadrzala!!

 

♣ ♣ ♣

10:31, kromisiaa
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 czerwca 2010
sikorka-glodomor

 

 

♣ ♣ ♣

21:52, kromisiaa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
zamieszanie

Myslalam, ze zejde dzis na zawal!

Przedpoludniowa cisza, Pancio w pracy, futra porozrzucane po kanapach, deszcz delikatnie stuka w szyby, ksiazka str. 127 i pysznie pachnace cappucinno. Czyli wszystko gra.

Nagle wrzask. Swiergot niemilosierny niesie sie z tarasu. Zgielk jak na targu!!

Zrywam sie na rowne nogi, dwa koty przebiegaja obok z predkoscia swiatla... Dwa???! Matko, no to jak dwa, to trzeci pewnie trzyma juz w pysku jakiego pierzaka!! Biegne do kuchni, probuje przypomniec sobie reguly 1-wszej ptasiej pomocy na zasadzie "usta-dziob". O zesz, jeszcze tego mi brakuje, jeszcze OIOM-u w domu nie bylo!! Sie Pancio ucieszy.

I co ja widze??! Sikorki! Sikorzyce zlecialy z mlodymi na pokaz obslugi self-baru! ;)

   Nawet nie oddychajcie! Moze same spadna?!

 

♣ ♣ ♣

14:56, kromisiaa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 07 czerwca 2010
no i co, popsulo sie?

No i ktora teraz przyleci? No, no czekam. Takiescie teraz madre?! Dziobami nie przestaja klapac. No co?!? Cala zime zescie lataly jak z pecherzem to teraz nie ma! NIE MA!!! Poszly! A sio! Malo robali za plotem? Za slimaki sie zabierzcie! Nic tylko piora stroszyc, ploty po dzielnicy roznosic, trajkotac, ale do roboty to sie zadna nie wezmie! Nic, tylko na gotowe. A potem w miasto, wielkie paniusie! Poprzewracalo wam sie w tych kuprach.

Co do naprawy? Tak wam powiedziala? A w zyciu!! Niedoczekanie wasze! Co wam zostawila? Orzeszki? Pfff orzeszki..no widzisz, juz nie popuscila z tymi orzeszkami. Musiala. Az, ze tez nigdy nie poslucha!

Trzeba bylo sie nabijac przez szybke? To teraz macie!! Koniec, basta!

Co na daszku? Co?? Tam wam wyniesie? Juz wyniosla!!?? I co, tak z wroblami bedziecie?? A kij wam w dziob!!

♣ ♣ ♣

23:10, kromisiaa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 maja 2010
Tego nie przepuscimy!

♣ ♣ ♣

11:02, kromisiaa
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 24 maja 2010
Podejrzany gosc!

No Pancia, no cos ty sie tak zawziela?! Zeby tyle prosic, blagac, TLUMACZYC... a ty nic!!! A my przeciez dobrze chcemy. Kobieto, no ocknij sie w koncu!!! Toz ona je wezmie i wywiezie do tej Warszawy. Shandluje jak nic!! A, ze brukselskie to od razu pojda jak te buleczki!!

Pancia, serca nie masz!! Nie slyszalas jak mowila, ze fajne, ze swiergola jej nad oknem??! Takie mlode podlotki, glupie to to jeszcze... a ona je przekabaci. Zobaczysz, wsadzi do tej swojej walizki i tyle bedziemy mieli! I zeby jeszcze dawac jej ten goscinny pokoj...ten z widokiem na wrobelki! TAKIE ulatwienie!!! Toz to sie w glowie nie miesci!!

No zlituj sie w koncu i otworz te cholerne drzwi! A najlepiej okno. Z taka obstawa na pewno nie uda sie jej! Bedziemy bronic pazurami, wlasnym futrem oslonimy gniazdo jak trzeba bedzie!!

Nie??!! Jak to nie???!!! Matko Swieta, tak sie dac omamic!!

♣ ♣ ♣

14:27, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 11 maja 2010
Nic dodac, nic ujac..

 

No masz, znowu zawala nam korytarz puszkami i chrupkami. A Pancia bedzie latac i chowac co lepsze... ze niby przed nami. Tez mi cos! Przed nami!! Bo my tacy pazerni jestesmy, co? Jak dla sierot to dla sierot, nie? Chociaz powachac to chyba bedzie mozna, co? No co, zeby na czasie byc... no bo moze w takim bidulcu to lepiej sie stolowkuja skoro Pancia takie frykasy gromadzi...

No Kocur, zapozuj no ladnie. Zrobimy taka reklame, ze mucha nie siada! Od razu kazdy cos fajnego dorzuci.

Zapozowac? Pancia, ty mi zadne tam "zarzuc wasem"! Odpalisz 50% od kazdej puchy to pogadamy. Podpiszesz kontrakcik bedzie pozowanie.

No, czyli 4-ta zbiorka ruszyla ;)

♣ ♣ ♣

13:46, kromisiaa
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 maja 2010
Urodziny

Dzis mam 4 lata :)

10:35, kromisiaa
Link Komentarze (8) »
czwartek, 06 maja 2010
Goscinnosc :)

 Skocz do nas na kawe..

 

 A ciasto masz?

 

 Zlaz tutaj natychmiast, cholero jedna!!

 

10:46, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
środa, 28 kwietnia 2010
Chrupka tez im dasz?

Chcielismy pomoc, to nie. Sama sobie poradzi! Widzisz ja jaka zaradna! Zeby chociaz podac, okienko otworzyc.... nie, nawet zerknac nie da! No i biega tam non stop. SAMA. Wynosi jakies pesteczki, okruszynki, a ile opatrzy sie w ten mur!

Do pokoju tez nie wpusci. NIE WOLNO! I juz nie, ze gitary, ze kanapa czy palma. Nie!!! Teraz to WROBELKI!!! I nie ma, ze tylko popatrzymy, ze moze akurat trzeba bedzie pomoc, popilnowac... a nuz jakis wypadnie i trzeba bedzie spowrotem do gniazdka wlozyc. Nie!! Nie ma upros! Nie ma stresowania Pani Wroblowej!

Co??! To co to za matka histeryczka??!! Wychyl sie nieco to od razu wrzask na cala dzielnice! A nie daj Boze zagadaj o pogodzie!

No widzisz, juz wkrotce po swoim spokojnie nie bedzie mozna chodzic! No bo tam Wroblowa znerwicowana, to znowu Zdziszek na odwyku, Sikorzyca bulimiczka i wredna trikolorka w bikini!!

No ludzie kochani, zwariowac przyjdzie!!

 

♣ ♣ ♣

16:49, kromisiaa
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6